| Jozef Rusakiewicz, | 2008-06-26 04:07:11 |
| Szanowni Panstwo, že Litwa i Bialorus dzis chyba každy zacofany czlowiek w swiecie, žyjący gdzies w jakiejs Mikronezji, albo w jakichs pustyniach albo i gorach možliwie wiedzą, že takie kraje znajdują się gdzies w centrum Europy i byly ponad pol wieku w skladzie, tak zwanego największego imperium Wszechczasow - CCCP,tego može i nie wiedzą. Ale chyba, že nikt nie powierzy w swiecie, tym bardziej w samych rozwiniętych krajach, ktore same dokonywali swiatowych odkryc, jak Ameryki, Australii i calej Polinezji i Mikronezji, ktore byly i jest na uboczu swiata i o nich więcej znali ludzie nie prosci, a nawet naukowcy. A najciekawiej to, jak Ci naukowcy, w tamte czasy, opisywali WILNO, BYT LUDNOSCI I TRADYCJE z XVI wieku,až do XVIIIw, autorow i ich prac - nie podaję, mnie wstyd za nich, tylko zacytuję slowo w slowo co piszą z ks. "WILNO od początkow jego do 1750 przez J.I.Kraszewskiego. wyd. w Wilnie w 1841 roku | |
| , | 2007-09-06 16:20:41 | ||||||||
| Skorbucianska Szkola byla inną szkolą, niž inne szkoly w rejonie Wilenskim, wedlug skladu narodowosciowego bylo większosc polakow, bardzo dužo bylo tatarow, ze wsi 40-Tatarow, byli i rosjanie, i bialorusini i ini. Najciekawiej to, že w mieszkaniach u siebie imiędzy sobą dzieci często rozmawiali po prostu, raczej po bialorusku, w szkole starali się rozmawiac po polsku. Podobna sytuacja występuje w większosci osiedli poludniowej częsci rejonu Wilenskiego. Ta granica występuje po linii Mickuny-Lawaryszki-Rudamina-Skorbuciany, przed wojną dochodzilo nawet - do Suderwy. W Mejszagole rozmawiali po polsku. Ciekawie to,že szkol bialoruskich tu na Wilenszczyznie, nigdy nie bylo. Ze mną rozmawiali tylko po polsku, nawet rodzice tež. Dyrektor szkoly, Ildefons Ajewski pochodzil gdzies z pod Aukštadvarysu i ukonczyl litewską szkolę. Rozmawiac po bialorusku nie umial, ale rozumial wszystko, bo często sluchal radjo z Minsku. Z bialorusinem Panko, często rozmawialismy po bialorusku, wychodzilo bardzo dobrze, ale do psucia nerwow, dla niektorych, domowilismy się - nie rozmawiac w obecnosci, kogo moglo to denerwowac. Z uczniami język byl odrazu, bez problemow znaleziony. Dziewczynek i chlopcow ciągnela turystyka. Dyrektor byl tež dobrym zwolennikiem. Nawet wyruszylismy wielką grupą na rowerach do Trok i dalej, za Wysoki Dwor. Posle takiej cięžkiej wyprawy, więcej nikt nie chcial na rower patrzec, dyrektor i ja - tež. Bardzo zapamiętal się nam wszystkim czerwiec 1963 rok, przedewszystkim, najwjęcej chyba že mnie. Stuknęla mysl, dziewczynkom i chlopcom powiedziec, žeby ze Skorbucian po azymutu 210 stopni z kompasami iprzejsc calą RUDNICKĄ PUSZCZĘ, przejsc rz.Mereczankę, ružne bagna i zarosla, przez gęste lasy i... dotarc do wsi PIrčiupis. Kompania byla nie mala, gdzies kolo 15 osob, szlysmy bez namiotow, wesolo z pilkami, nocowalismy w gęstych lasach, wszyscy razem, prawda dziewczynki we srodku, a chlopcy - po bokach. Bylo tak ciemno, choc oko wykloj, a tu ja jeszcze rožne strachy lesne opowiadal. Bal się z boku ležac i Malewicz, a najbardziej - najmniejszy Grygorowicz i tak belkotalismy daleko za polnoc. O dziwo! Z rana, daleko od wszystkich, w paprotnikach - ležy Malewicz, a zdrugiej strony, przy samym mrowisku, chrapią, jak nic nie bywalo, Grygorowicz z Zaiączkowskim. Na drogi dzien, spalismy w stogach siana, nad Mereczanką, byla mgla, ale w stogach - cieplo, nie chcialo się wylazic z barlogow. Po wspolnym posilku, przebralismy na drugą stronę Mereczanki i jakąs przesiekę, bierzemy kurs na Pirčiupis. Spotykamy jakiegos gajowego, srednich lat i nam z podnieceniem zawiadamia, jak dobrze znajomym: "Czy wiecie wy tu, dziewczynki i chlopcy, siedząc w tych zaroslach i pokrzywie, wielką nowinę swiatową?" Nie, my nic nie wiemy, radia nie mamy, trzeci dzien, ot tak idziemy... Tak sluchajcie! Dzisiaj, to jest 16 czerwca 1963 r. Walentina Tierieszkowa, pierwsza kobieta kosmonautka, dokonala lotu kosmicznego na statku kosmicznym "Wostok 6", dookola kuli ziemskiej, a my w tym samym dniu, przechodzimy ze Skorbucian puszczę Rudnicką, do samej wsi Pirčiupis, wedlug azymutu 210 stopni - to ttež sukces. Dotarlismy dodo naszego celu, w tym dniu dojechalismy i do Ejszyszek, nawet w restauracji-stolowce oserwowali powturkę lotu kosmicznego Walentiny Tierieszkowej. My dobralismy się do
| |||||||||
| JR z pad VILNI, | 2007-10-05 06:22:11 |
| Rozmawiac o walce z alkoholizmem - jest to wielka glupota. To najbardziej lubili "Walczyc" i "walczyli i walczczą" byle karjerowicze komunisci, starczalo i nie komunistow, podobnie walczących, nawet w sferach, ich nie nazywających - a na ziemi, juž swiętych i innych. Zrobcie, dla eksperymentu, WESELE SYNA lub CORKI, bez tego wszystkiego i PIWA - wsystkich gosci posadzic na kawę i herbatę. Zobaczycie, jakie będzie ciekawe wraženie z WESELA, nie wyobražam - jak przejdą dwie doby tej nowoczesnej wesolosci, može kto kolwiek z czytelnikow i wyobraža, nawet bym ja, chcialbym pobyc na takim weselu, chociažby dzien. Pamiętam, gdzies w 50-60-ch latach ubieglego stulecia, byly takie lata, kiedy mocno walczyli z samogoniarstwem, przeciesz PUSZCZA RUDNICKA, nie oficjalnie byla przyznana stolicą samogoniarstwa Lit.SRR, o tym znala bez žadnej reklamy - cala republika, w tym, ma się rozumiec, doskonale znala i policja, wszystkich poziomow. Podobnie bylo, byc može lepiej i wyžej, ta sprawa byla postawiona i w sąsiedniej Bial.SRR. Tam stolicą samogoniarstwa, na skalę Europejską i stolicą Bialorusi są BAKSZTY, co nad samą rz. BEREZYNĄ w NALIBOCKIEJ puszczy, ktura jest w 4-5 razy większa od naszej, podwilenskiej puszczy Rudnickiej. Komus pod koniec 1950-ch lat w rządzie rep Litewskiej do glowy srzelila ciekawa mysl, skierowac tam do wsi Pokrępie lub innej lejtenanta milicji, na caly miesiąc, dla kontrolowania w dzien i w nocy, gdzie naj bardziej ta sprawa byla postawiona. Chlopak przybyl dla efektu, w formie policejskiej, dla zastraszania ludzi, žeby nie pędziliby wodkę. Tu nająl pokoik, domowil się ze stolowaniem z noclegiem by žyc i kontrolowac ludzi caly miesiąc. Wies jak by zamarla, z samogonem przycichla, stala ostrožniej szą. Dowiedzial się o tem moj gospodarz Stafuk Urbanowicz ze Skorbucian, znal on w tych stronach wszystkich, kogo trzeba i kogo nie trzeba, doszedl i tam, porozmawial z ludzmi, poradzili się, zebrali pieniędzy i nie malo. Poszedl tam, do policjanta, na takie siakie rozmowy, a on na takie interesy nadzwyczaj nadawal się. Gawędzili nie malo, a potem Stafuk rozpocząl rozmowę o stolowaniu, o smutnym žyciu na wsi, tym bardziej mlodemu czlowiekowi, dy w takiej Rudnickiej puszczy. Dziewczynka-gospodynia podaje i jajecznicę dostolu, zapraszaią i Stafuka dostolu, kiedyž bardzo zimno na podworzu, a može masz jakiej swojej grzaleczki, chociaž na korząkach, juž po pracy, možna i odpocząc, a do grzania swego klubu i nie mamy, biedy wielkiej i nie ma - magnetofon mamy. Wyszli popalic, Stefan mowi, nie latwe u nas žycie i dla policji, jak i nam wtej puszczy, my tu z ludzmi swoimi porozmawiali i poradzilismy się, žeby i pan na nas niebyl zagniewany i w obidzie, a jaki tam panski zarobek, prawie taki samy jak u nas kolchoznikow, proszę od nas przyjacielskich i bądz naszym czlowiekiem, a my będziemy twoimi... Tak ono i bylo - stal się czlowiekiem miejscowym nawet formę policejską gdzies powiesili w szafie u kogos, cieplą kurtkę naložyl i wojlaki i sam jezdzil w saniach do lasu ognisko rozpalal i pilnowal, wodę i beczki wozil, a, jož wieczorem, po pracy, wspolnie ze wszystkimi tanczyli i spiewali. Tak czas prędko przelecial bez žadnych konfliktow i ni bez žadnych nie porozumien, za miesiąc stal się czlowiekiem swoim - jak rodnym, cos podobnego - jak na froncie i wojnie. A w Wilnie zapytali, jak i musialo byc,: "To jak tam u Ciebie?" A On odpowiedzial: "Za mojo prebywanije w RUDNICKOJ PUSZCZIE, za celyj miesiac, nie bylo ni odnoho sluczaja, cztoby kto gnal samogon!... | |
| Jozef Rusakiewicz, | 2007-10-04 17:41:15 | ||||||||
Walka z samogoniarstwem.Užywanie trunkow alkoholowych ,w rožnych warstwach ludnosci jest znane z samych starožytnych czasow do dni wspolczesnych.Z užywaniem alkoholu jak u nas tak i w swiecie, jest ružnie kontrolowane anstwo sobie wydaje rožne rozkazy,kosciol i szkola -swoje, rodzice-swoje,wsrod par mlodych kolegujących-tež idą rozmowy o sprawach alkoholowych.Jednym slowem ,w spoleczenstwach wszędzie toczyla się i toczy się walka ,z tak zwanym ALKOHOLIZMEM..Pamiętamy dobrze,przy Gorbaczowie, z užywaniem alkoholu byly sruby z užywaniem alkoholu mocno ZAKRĘCONE,a Jelcyn,jak mowią -pastronki odpuscil,a ludnosc w swiecie ,jak i u nas,od najdawniejszych lat ,w miarę swych sil,zdrowia i možliwosci-pili.Zastraszyc sztrafami,sądami,policją i donosami-nigdy nic nie pomagaloJest dobraja bielaruskaja prymauka (przyslowie) :"KOŽNAJA JAHADKA U SWOJ CZAS" zien urodzin,chrzciny,wesele,nawet w szkole siedmioletniej w SKORRUCIANACH i w innych siedmioletnich i srednich szkolach,na ostatnim balu uczniowie mieli swoj stol,gdzi bylo kilka butelek szampana ,i dobrego wina,tak bylo w 60-ch latach i w Mejszagolskiej szk.sredniej- nigdy uczniow tym bardziej dziewczynek pijanych nie bylo.Potem alkohol za stolach dzieci byl WYELIMINOWANY,staly w szkolach -cudy, ale to w calym ZSRR nie tylko u nas,do szczętu pjane i bez przytomnosci niektore chlopcy i dziewczynki.Pili w sadach,parkach,na ląkach ,gdzies na strychach z początku moją butelkę,potem jego a ,dalej-następnego i tak dalej - do obucha,tu skontrolowac i zahamowac się-nie možna bylo.Cos podobnego robilo się w jnstytutach w Wilnie i w Leningradzie i w innych miastach i uczelniach,nawet-na Caliznach,na Zlotach turystycznych i nawet na przeplywach wielkich rzek i jezior,tylko bron Bože,nie podczas przeplywow na wodzie,nie w nocy i w MIARĘ gdzies przy ognisku i na brzegu,Oczywiscie ,nie tak ,jak jedni "turysci" tydzien kolo Bialozoryszek (pod Duksztami) pili i spali,nawet, do Kiernowa tak i-nie doplyli,a przepite i przemęczeni-ledwie do domu przyjechali,bo nie mieli juž za co -i biletow kupic.Mogę powiedziec dokladnie ,že na Grodzienszczyznie kolo Lidy ,Iwja ,Sobotnik,iEjszyszek wypiwają na pogrzebach tylko jeden kieliszek wodki(100 gr.)-taka juž norma,sami spiewacy wprowadzili.Na Žmudzi , za Kownem w Rosiejniach na pogrzebach alkohol calkiem(nawet piwo) absolutnie nie užywane,tylko bogate stoly rožnorodnego jedzenia i beza lkoholowego napoju i doskonale przyszykowanych spiewakow(MĘŽCZYZN I KOBIETsr.wieku),a na WILENSZCZYZNIEi W WILNIE inaczej - tu lud rožny olacy,Litwini,Staroobrzędowcy,Rosjanie prawoslawni ,Žydzi ,Tatarzy,Cyganie i inni-pogrzeby robią wedlug swoich tradycji.Bywają poczęstunki,przy niewielkiej ilosci alkoholu ,albo nawet i bez,w osrodkach wiejskich- spiewają spiewac
| |||||||||
IRENA HRYNCEWICZ - CHLEBNA
urodzona na Grodzieńszczyźnie,w Sobotnikach ,w rej.Iwiejskim,Nad malawniczą rz.GAWIJĄ,obok samej Nalibockiej puszczy.Od 1958 r. jeleniogórzanka.
Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracowała w
Uzdrowisku Cieplice jako pielęgniarka dyplomowana, a po
ukończeniu studiów - w Liceum Ogólnokształcącym, Studium
Nauczycielskim, Urzędzie Wojewódzkim. Autorka tomików pt,
"Dokąd idziesz ?" i "Strofy dla Ciebie". Publikacje w wielu
almanachach i antologiach ( Almanach Jeleniogórski, antologia
"Wrastanie", "Obecność słowem zna
IRENA HRYNCEWICZ - CHLEBNA
urodzona na Grodzieńszczyźnie. Od 1958 r. jeleniogórzanka.
Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracowała w
Uzdrowisku Cieplice jako pielęgniarka dyplomowana, a po
ukończeniu studiów - w Liceum Ogólnokształcącym, Studium
Nauczycielskim, Urzędzie Wojewódzkim. Autorka tomików pt,
"Dokąd idziesz ?" i "Strofy dla Ciebie". Publikacje w wielu
almanachach i antologiach ( Almanach Jeleniogórski, antologia
"Wrastanie", "Obecność słowem znaczona", cykl poetycki "Zeszyty
wierszem", wydawnictwo KCK PZN w Kielcach pt. "Erotyki" i
"Jesteśmy", "Wybór wierszy" poezji religijnej im. ks. J. Tischnera,
wydawnictwo NKL w Białymstoku p.t. "Najprościej", wydawnictwo
ZLP p.t. " Poeci bez granic") oraz w czasopismach literackich
"Metafora", "Obrzeża". Liczne wiersze emitowane przez radio. Od
lat Pani Irena działa w Jeleniogórskim Klubie Literackim.
aczona", cykl poetycki "Zeszyty
wierszem", wydawnictwo KCK PZN w Kielcach pt. "Erotyki" i
"Jesteśmy", "Wybór wierszy" poezji religijnej im. ks. J. Tischnera,
wydawnictwo NKL w Białymstoku p.t. "Najprościej", wydawnictwo
ZLP p.t. " Poeci bez granic") oraz w czasopismach literackich
"Metafora", "Obrzeża". Liczne wiersze emitowane przez radio. Od
lat Pani Irena działa w Jeleniogórskim Klubie Literackim.
ZIANON PAZNIAK
Zianon Pazniak jest Przewodniczącym Białoruskiego Frontu Narodowego „Adradżeńnie” i Partii Konserwatywno-Chrześciańskiej – BFN. Całkowite wyzwolenie Białorusi z ucisku neokolonialistycznego ze strony imperium rosyjskiego, zjednoczenie społeczeństwa białoruskiego na podstawach kultury białoruskiej oraz wolnego i demokratycznego państwa białoruskiego są głównymi celami jego działalności politycznej. Zianon Pazniak jest przekonanym zwolennikiem idei białoruskiego narodowego Odrodzenia, która została sformułowana na początku XX wieku przez działaczy białoruskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego i ucieleśniona w niepodległej Białoruskiej Republice Ludowej w marcu 1918 r. (Republika została okupowana i zlikwidowana przez okupantów rosyjsko-komunistycznych w końcu 1918 r.). Działalność polityczna Zianona Pazniaka opiera się na zasadach moralnych i wartościach chrześciańskich, na priorytetach wolności narodu, wolności sumienia, na poważaniu praw człowieka i praw religijnych. On jest zwolennikiem ekonomiki rynkowej, która gwarantuje subjektom gospodarczym wolność samoorganizacji na zasadach priorytetu własności prywatnej.
Zianon Pazniak urodził się 24 kwietnia 1944 r. w miasteczku Subotniki (Iujeuski powiat Grodzieńskiego obwodu) w rodzinie katolickiej (jego dziadek Jan Pazniak był znanym politykiem białoruskim i Przewodniczącym partii Białoruska Demokracja Chrześciańska w 1920-30ch latach). W 1967 r. ukończył studia na Akademii Sztuk Pięknych w Mińsku, fakultet historii sztuki. W aspiranturze Instytuta Etnografii, Historii Sztuki i Folkloru Akademii Nauk Białorusi badał historię teatru białoruskiego. Zianon Pazniak jest doktorem historii sztuki.
Pracując w Instytucie Etnografii, Historii Sztuki i Folkloru, Zianon Pazniak protestował przeciwko ucisku języka białoruskiego przez administrację sowiecką i przeciwko zniszczeniu zabytków historycznych. Władze użyli przeciwko niemu represje polityczne w 1974 r. Od 1976 r. pracował naukowcem w Instytucie Historii Akademii Nauk Białorusi, badał historię średniowieczną. Zianon Pazniak kierował wykopaliskami archeologicznymi w Mińsku, Łosku oraz innych miejscach. Organizowywał akcje w obronie historycznych zabytków, kiedy powstawało zagrożenie zniszczenia ich przez władze sowieckie.
W 1988 r. Zianon Pazniak zorganizował i kierował wykopaliskami archeologicznymi w Kurapatach w pobliżu Mińska. Odkrył prawdę o tej tragedii dla społeczeństwa białoruskiego i międzynarodowego: okupanci komunistyczno-rosyjscy rostrzelali i pogrzebli w Kurapatach tysięcy niewinnych ofiar w latach 1937-41.
Zianon Pazniak jest liderem białoruskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego od początku procesów demokratycznych na Białorusi w 1988 r. W październiku 1988 r. został on obrany na Przewodniczącego Białoruskiego Frontu Narodowego „Adradżeńnie”. W latach 1990-96 był deputowanym i liderem frakcji Białoruskiego Frontu Narodowego w Radzie Najwyższej (Parlamencie) Białorusi. Białoruski Front Narodowy i jego frakcja parlamentarna pod przewodnictwem Zianona Pazniaka osiągnęli warzne cele: odkryli prawdę o tragedii Czarnobylskiej (utajoną przez władze), odnowili niepodległość Białorusi w 1991 r. i narodowe historyczne symbole państwowe – flagę Biało-Czerwono-Białą i herb Pahonia. Frakcja parlamentarna BPF wypracowała również szereg ustaw, zakładając podwaliny niepodległości Białorusi. W 1992 r. frakcja pod przewodnictwem Zianona Pazniaka wypracowała Koncepcję rozwoju ekonomicznego niepodległej Białorusi (opublikowana w gazecie „Narodnaya Gazeta” 16 kwietnia 1992 r.).
W 1996 r. reżym Łukaszenki rozpocząl brutalne represje przeciwko ruchowi demokratycznemu. Działacze Białoruskiego Frontu Narodowego otrzymali informację o planach reżymu aresztować i zabić Zianona Pazniaka. W marcu 1996 r. Zianon Pazniak i deputowany Siarhei Navumczyk wyjechali z Białorusi. Za miesiąc Zianon Pazniak wrócił do kraju, żeby zorganizować manifestację w rocznicę katastrofy Czarnobylskiej. Władze podjęli próbę aresztowania go. Specjalna jednostka policji otoczyła i zaatakowała siedzibę Białoruskiego Frontu Narodowego w Mińsku. Ale Zianon Pazniak wymknął się z oblężenia dzięki pomocy patryotów białoruskich. On działał na Ukrainie, w Czechach, Polsce, Wielkiej Brytanii, a potem został zaproszony do Stanów Zjednoczonych dla konsultacji politycznych. Rząd USA udzielił mu azyl polityczny, bo miał informację o planie reżymu zabić Zianona Pazniaka.
Na emigracji Zianon Pazniak przedstawia sprawę Odrodzenia Białoruskiego, broni i kieruje tą sprawą w celu zwycięństwa niepodległego Państwa Białoruskiego i demokracji.
Zianon Pazniak jest obywatelem Białorusi i politykiem białoruskim. Jest on Przewodniczącym Białoruskiego Frontu Narodowego i Partii Konserwatywno-Chrześciańskeij – BFN. Zianon Pazniak kieruje działalnością struktur Frontu i Partii, spotyka się z działaczami białoruskimi. On jest autorem setek artykulów naukowych w dziedzinie kultury, historii i polityki. Opublikował szereg książek. Po 2000 r. opublikował swoje książki: „Gloria Patria” (2000) – poezje i zdjęcia fotograficzne, „Nowe stólecie” (2002) – antologja artykulów, „Rozmowy z Antonem Szukełojciem” (2003) – o współczesnej historii Białorusi, „Wielke Księstwo” (2005) – poemat historycny.
Rodzina Zianona Pazniaka – jego żona Halina i córka Nadzeja – byłe wymuszone wyjechać z Białorusi z powodu represji politycznych. Mieszkają w Warszawie. Jego matka mieszka w Mińsku. Jego ojciec został zmobilizowany do armii Czerwonej podczas Drugiej Wojny Swiatowej i zginąl na polu walki w Polsce w grudniu 1944 r.


o tego miasta wyjechc i zajechac možno, bo cala Ltwa jest blotem zalana i lasami najerzona. Ich konie są mocne i wielkie. Chleb jedzą Tatarzy gruby, spią na lawie, na kamieniu, w smieciu, chodzą w odzieniu prostym. Dziwna w tym miescie i wiara, sluchają mszy nabožnie, ktorąksiądz odprawujeza zasloną i nie tylko w piersi ale i w twearze się biją. ci ktorzy ostatniejgrzech nieczysty popelnili, przez religijne uszanowanie, następnego dnia nie, a sluchają naboženstwa w przedsieniu, przy zrobionym okienku. O tu poznasz wszystką mlodziež rozwiązlą, mlode dziewczyny i kobiety... Ot jakie bylo Wilno Parę set lat i więcej nazad, nie to co teraz...
anstwo sobie wydaje rožne rozkazy,kosciol i szkola -swoje, rodzice-swoje,wsrod par mlodych kolegujących-tež idą rozmowy o sprawach alkoholowych.Jednym slowem ,w spoleczenstwach wszędzie toczyla się i toczy się walka ,z tak zwanym ALKOHOLIZMEM..Pamiętamy dobrze,przy Gorbaczowie, z užywaniem alkoholu byly sruby z užywaniem alkoholu mocno ZAKRĘCONE,a Jelcyn,jak mowią -pastronki odpuscil,a ludnosc w swiecie ,jak i u nas,od najdawniejszych lat ,w miarę swych sil,zdrowia i možliwosci-pili.Zastraszyc sztrafami,sądami,policją i donosami-nigdy nic nie pomagaloJest dobraja bielaruskaja prymauka (przyslowie) :"KOŽNAJA JAHADKA U SWOJ CZAS"
olacy,Litwini,Staroobrzędowcy,Rosjanie prawoslawni ,Žydzi ,Tatarzy,Cyganie i inni-pogrzeby robią wedlug swoich tradycji.Bywają poczęstunki,przy niewielkiej ilosci alkoholu ,albo nawet i bez,w osrodkach wiejskich- spiewają spiewac